Robert Kuraszkiewicz gościem klubu MWS. Czas wielkiej zmiany

Główną osią geopolityki w miejsce Atlantyku staje się Pacyfik. Dzieli głównych graczy: USA i Chiny. Wbrew optymistycznym poglądom Francisa Fukuyamy sprzed trzydziestu lat nie mamy do czynienia z końcem historii i zwycięstwem liberalnej demokracji. Stajemy się świadkami przełomu jeszcze bardziej znaczącego niż rok 1989 – dotychczas ze zrozumiałych względów dla nas najważniejszy. Na spotkaniu w klubie Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej Robert Kuraszkiewicz przedstawił założenia swojej książki “Polska w nowym świecie”.

Zmiana nie ma charakteru odległej polityki, prowadzonej w gabinetach strategów. Dotyka zwykłego człowieka – przestrzegł autor. Co więcej, już się ona dokonuje.

Zbliżamy się do przełomu. Mamy nadzieję, że zostaną solidarność i wspólnota – podkreślił gospodarz spotkania Mariusz Ambroziak, wiceprezes Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.      

Pandemia sama w sobie nie stała się przyczyną zmian, raczej wiele z nich przyspieszyła i wyostrzyła. Zachód wciąż przejawia myślenie oświeceniowe, zgodnie z którym nauka jest w stanie znaleźć odpowiedzi na każdy kryzys i zwiększyć bezpieczeństwo człowieka, co odnosiło się też do epidemii. Pochód koronawirusa co najmniej osłabił to optymistyczne przekonanie.

Przełom zaczął się jednak od tego, że Amerykanie jak mogli, tak korzystali z globalizacji. Korporacje amerykańskie wykorzystywały tanią siłę roboczą w Chinach. Państwo Środka stało się “fabryką świata”. Uwolniony z więzienia gdzie spędził czas szaleństw “wielkiej proletariackiej rewolucji kulturalnej” Deng Xiaoping jeszcze w 1978 r. ogłosił, że nieważne, czy kot jest biały czy czarny, ważne, żeby myszy łowił, co oznaczało porzucenie ideologicznych pryncypiów. W ślad za pragmatycznym bogaceniem się nie poszła jednak demokratyzacja: ta sama bowiem ekipa utopiła we krwi protest studentów na placu Niebiańskiego Spokoju (Tienanmen), symbolicznie akurat 4 czerwca 1989 r w dniu przełomu wyborczego w Polsce. A dziś? – Chińskie dziecko marzy o tym, żeby zostać kosmonautą lub wynalazcą. Polskie infuancerem lub youtuberką – wyłuszczył różnicę aspiracji Robert Kuraszkiewicz. 

Zaś Amerykanie wyciągnęli fałszywe wnioski z wojny z terrorem, toczonej po ataku islamistów na Dwie Wieże World Trade Center 11 września 2001 r. Nie zdefiniowali problemu w skali globu a Kabul po wycofaniu ich wojsk porównywany jest z Sajgonem z finału przegranej wojny wietnamskiej. Za sprawą zaangażowania w wojnę z terrorem (autorem tego określenia był sam prezydent George Bush jr w przemówieniu do Kongresu) nie dostrzegli na czas potęgi chińskiej. 

Chiński produkt krajowy brutto równy jest już 70 proc. amerykańskiego, ale zawiodły oczekiwania, że smok włączy się krąg wartości liberalnej demokracji, których zewnętrzną atrakcyjność Amerykanie przecenili. Zaś nowoczesnych samolotów nie da się zbudować bez użycia metali ziem rzadkich, które występują tylko w Chinach.

Z sali pytano, czy prezydent Richard Nixon popełnił błąd gdy w wyniku słynnej dyplomacji ping-pongowej (studencka drużyna tenisa stołowego poleciała bowiem do Pekinu na długo przed dyplomatami, przecierając im szlak) zawarł w 1972 r. sojusz z Chinami przeciw ZSRR. Robert Kuraszkiewicz uznaje, że wówczas była to właściwa w realiach zimnej wojny kalkulacja. Teraz bardziej prawdopodobny wydaje się sojusz Stanów Zjednoczonych z Rosją wymierzony przeciw Chinom, na którym zapewne stracą zarówno kraje Europy Środkowo-Wschodniej jak Azji Środkowej.   

Autor “Polski w nowym świecie” przewiduje, że Amerykanie będą się wycofywać z Europy. Dla nich kończy się również globalizacja w formule optymalizacji kosztowej. Zaś my nie możemy już liczyć na siłę amerykańską i NATO. – NATO, o jakim myśleliśmy jeszcze 3-4 lata temu już nie ma – zauważył Kuraszkiewicz. W tej sytuacji autor zaleca “aktywizm europejski”, chociaż światowa rola Unii się zmniejszyła. Polska wchodzić powinna w istniejące luki, dla przykładu skoro Niemcy dążą do ograniczenie roli energii jądrowej w UE, a Francuzi na nią stawiają, powinniśmy tym drugim zaproponować wspólny projekt, oparty na zbieżności interesów.  – Jesteśmy częścią Europy i na tę Europę powinniśmy postawić – uważa autor “Polski w nowym świecie”.

Swoją prezentację Robert Kuraszkiewicz zakończył optymistyczną konkluzją: perspektywa ostatnich 30 lat jest sukcesem, zaś teraz żyjemy już w nowym świecie, w którym warto tworzyć przestrzeń do realizacji polskich interesów.

Podobne wpisy