Raczyński: Wygaszamy konflikty zamiast je wzniecać

Z Robertem Raczyńskim, prezydentem Lubina, przewodniczącym Federacji “Bezpartyjni i Samorządowcy” rozmawia Łukasz Perzyna

– Czy to był dobry rok dla bezpartyjnych samorządowców?

– Nie ulega wątpliwości, że mocno się uaktywniliśmy. Wcześniej z powodu restrykcji, związanych z pandemią, nie było możliwe odbywanie spotkań z ludźmi, w szerszym gronie. A dla nas mają one zasadnicze znaczenie. To rozmowa z ludźmi, a nie żadna propaganda buduje poparcie dla nas. Cieszymy się teraz, że przystępują do nas stowarzyszenia i środowiska, skupiające ludzi powszechnie znanych i rozpoznawalnych dzięki osiągnięciom w ich Małych Ojczyznach. Oczywiście nie wszystkie zagrożenia związane z pochodem wirusa COVID-19 ustąpiły, ale odkąd ludzie mogą się na powrót spotykać,  odbudowują się relacje społeczne. Poznajemy coraz więcej chętnych do działania. Zaczęliśmy budowę struktury ogólnopolskiej “Bezpartyjnych i Samorządowców”. 

– Przebiliście się również w mediach, mam na myśli niedawny sondaż OBW, opublikowany w papierowym wydaniu “Gazety Wyborczej”. Wynika z niego, że już teraz, bez kampanii, kiedy nawet termin wyborów nie został ostatecznie ustalony, uzyskalibyście w wyborach dziewięć mandatów do sejmików wojewódzkich, chociaż jak rozumiem ambicje Wasze są większe?

– Oczywiście, że tak. Nasza obecność we wspomnianym przez Pana badaniu opinii już jednak pokazuje, że ludzie doceniają nasz wysiłek i stajemy się rozpoznawalni. Warto pamiętać, że kampania się jeszcze nie zaczęła. A w mediach ogólnopolskich nie jesteśmy obecni. Ludzie jednak i tak wiedzą, jak pracujemy. 

– Jak rozumiem nie jest to zła wola mediów głównego nurtu, tylko specyfika doboru tematów: samorząd interesuje je wtedy, gdy jest w nim spór – a Wy w konflikty staracie się nie wchodzić – albo gdy pojawia się korupcja, a ona stanowi przywarę obecnych tam działaczy partyjnych, nie radnych niezależnych?

– Nasza obecność w sondażu Ośrodka Badań Wyborczych pokazuje, że stajemy się rozpoznawalną marką. Ludzie dostrzegają, że nie tylko działamy ale również i ich zachęcamy, żeby się angażowali na rzecz lokalnych społeczności. Główny problem w Polsce stanowi niska aktywność obywatelska. Słusznie zauważył Pan, że nas nie interesuje konflikt, spór…

– Tylko praca organiczna?

– Zachęcamy ludzi do pracy w ich najbliższym otoczeniu, żeby się na korzyść zmieniało. Do wzmacniania osobistych relacji, opartych na zaufaniu. Naszą domeną pozostaje spokój i cisza, codzienna praca i cierpliwość. Nawet jeśli się wydaje, że nie sprzyja to medialnemu zainteresowaniu. Politykom partyjnym zdarza się niekiedy specjalnie wywoływać konflikty po to, żeby o nich samych było głośno. Szkodzi to samorządowi. Nie pójdziemy tą drogą.

– Tylko własną? Czy samodzielny start w wyborach, jednych i drugich, parlamentarnych i najważniejszych dla Was samorządowych stanowi logiczne następstwo zyskiwanej już w badaniach opinii rozpoznawalności? 

– Na pewno stanowi to argument za samodzielnym działaniem na scenie publicznej. Cieszy nas, że jesteśmy zauważani jako dobrzy gospodarze przez mieszkańców, naszych wyborców. 

– Wybory samorządowe z 2018 r. oznaczały przekroczenie Rubikonu. Po raz pierwszy w historii sejmiku największego województwa w kraju, mazowieckiego, mandat z woli mieszkańców uzyskał niezależny kandydat Konrad Rytel. Zaś na Dolnym Śląsku bezpartyjni samorządowcy współrządzą województwem. Jest się już do czego odwołać?

– Wynik tamtych wyborów stał się dla nas dodatkową motywacją do pracy. Mieszkańcy docenili walor niezależności u kandydatów. Realne osiągnięcia Bezpartyjnych Samorządowców staną się argumentem na naszą rzecz w kolejnych kampaniach. Przedstawiamy ludzi, mających konkretny dorobek w swoich Małych Ojczyznach. Ludzie tego potrzebują. Bardziej niż partyjnych programów, nawet zgrabnie napisanych. Stajemy się znani z tego, że wygaszamy konflikty, zamiast je wzniecać. Chociaż wiemy, że sporów w Polsce nie brakuje. Tym bardziej liczy się odmienne do nich podejście: widać je tam, gdzie współrządzimy. Nam nie zależy na pognębieniu przeciwnika, zresztą nikogo w ten sposób nie definiujemy. Wszędzie, gdzie rządzimy w koalicji, pracujemy nad konkretnymi projektami. Liczy się efekt pracy a nie walka. Z czasem, gdy ten rezultat staje się głośny, naszą pracę mieszkańcy doceniają. 

Wywiad ukazał się w 73 numerze (grudzień 2022) gazety Samorządność. 

Podobne wpisy