R. Gajda: Tak czy owak, wygrał Nowak

Od razu zaznaczę od tego, że nie darzę sympatią Sławomira Nowaka. Uważam, że ministrując w czasach rządów PO-PSL nie raz zachowywał się jak buc, a porównując ówczesnego prezydenta RP do postaci osła ze „Shreka” postąpił wręcz prostacko. Ale całkowicie zgadzam się z decyzją sądu o nieprzedłużaniu mu tymczasowego aresztowania, które i tak trwało aż 9 miesięcy. Moim zdaniem – o 9 miesięcy za długo. Areszt – wbrew obiegowej opinii – nie jest ani karą, ani środkiem karnym. Jest jedynie izolacyjnym środkiem zapobiegawczym stosowanym wobec osoby podejrzanej o przestępstwo zagrożone wysoką karą, mającym przeciwdziałać np. mataczeniu w śledztwie czy nakłanianiu świadków do zmiany zeznań. Daje również czas prokuraturze na zebranie pełnego materiału dowodowego i skierowanie do sądu aktu oskarżenia.Tyle że prokuratura jako organ państwa powinna działać sprawnie i prowadzić postępowanie bez zbędnej zwłoki. A przedstawiając podejrzanemu zarzuty winna już posiadać na tyle bogaty materiał dowodowy, by w miarę szybko móc sporządzić akt oskarżenia.

Nowak nie jest seryjnym mordercą czy psychopatycznym gwałcicielem, aby stosować wobec niego profilaktykę chroniącą społeczeństwo przed jego kolejnymi, prawdopodobnymi zbrodniami. Przestępstwa, które mu się zarzuca, łatwo można przeliczyć na pieniądze i jeśli w tym przypadku mówimy o pokrzywdzonych, to miejmy na uwadze, iż mogli oni ponieść jedynie szkodę materialną, a nie fizyczną. Zastosowanie przez sąd poręczenia majątkowego w wysokości 1 miliona złotych już samo w sobie stanowi dla podejrzanego niemałą uciążliwość. Jeśli do tego dodamy zakaz opuszczania kraju, będący istotnym ograniczeniem jednej z konstytucyjnych swobód wolnościowych, nie ma żadnych podstaw, by odsądzać polski wymiar sprawiedliwości od czci i wiary, a sędziom sugerować – jak to uczynił jeden z polityków – zmianę pracy. Wręcz przeciwnie. Przypadek Nowaka to dobry przyczynek do poważnej dyskusji na temat zarzutów o nadużywanie w naszym kraju stosowania instytucji tymczasowego aresztowania. O ile ma ono uzasadnienie w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstw przeciwko zdrowiu, życiu, bezpieczeństwu, pokojowi, ludzkości itd., o tyle w stosunku do przestępstw majątkowych podstawowym środkiem zapobiegawczym powinno być zabezpieczenie majątkowe. W przeciwnym razie coraz częściej będzie się mówić o stosowaniu „aresztu wydobywczego”, co prędzej czy później stanie się pretekstem do kolejnego zarzucania Polsce naruszania praworządności.

Przyglądając się działaniu praktyce amerykańskiego systemu sprawiedliwości łatwo zauważymy, że popularne „zwolnienie za kaucją” jest mocno rozpowszechnione i stosowane nawet w przypadku podejrzenia o przestępstwa zagrożone karą dożywocia. Uznano tam, że w dzisiejszym świecie trudno jest się ukryć, by uniknąć procesu i ewentualnej kary. Pozostawiane przez ludzi ślady elektroniczne, przy jednocześnie mocno rozpowszechnionych systemach monitorowania bezpieczeństwa sprawiają, że wytropienie „zbiega” to w praktyce tylko kwestia czasu. A jeśli uzyska on status niebezpiecznego, to nawet jest to bardziej kwestia dni czy tygodni, niż miesięcy. Nie będąc zwolennikiem zmian o charakterze rewolucyjnym uważam, że upowszechnianie sądowej „kaucji” powinno postępować stopniowo również w naszym kraju. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w takich przypadkach jak opisywany, nie bez znaczenia jest tu próba wywołania określonego efektu medialnego. Większego blasku w plemiennej wojnie partii politycznych nabiera widok Nowaka skutego w kajdanki i odprowadzanego do aresztu śledczego, niż dokonującego za pomocą laptop amilionowego przelewu na wskazane przez sąd konto. Ale nawet mimo zaangażowania całej partyjno-państwowej machiny propagandowej nie da się z Nowaka zrobić Hannibala Lectera. Prócz tego warto mieć świadomość, że słowa „kara” i „zemsta” to nie synonimy. Dlatego wcale mnie nie martwi, że były platformiany minister, zdeponowawszy „dużą bańkę” w sądowej kasie, oddycha – przynajmniej na razie – świeżym powietrzem.

Radosław Gajda – bezpartyjny (woj. łódzkie)

Podobne wpisy