R.Gajda: Sylwestrowy walkower TVN

Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę brał w obronę Telewizję Polską i jej prezesa Jacka Kurskiego. Jednakże medialna nagonka sprawiła, że Zakopane, gdzie od kilku lat w ostatni dzień roku TVP organizuje „Sylwestra Marzeń”,tym razem spowiły opary absurdu. 

Oczywiście najgrubsze „przestępstwo” TVP to zlekceważenie obostrzeń pandemicznych. „Zbrodnia” ta doczekała się nawet doniesienia do prokuratury złożonego przez… stowarzyszenie „Hejt Stop”. Tak, tak! Nie przez sanepid, lekarzy, wirusologów, ratowników medycznych, lecz przez działaczy „Hejt Stop”, organizację zajmująca się „tropieniem mowy nienawiści w sieci”. Dziwne? Niekoniecznie, zważywszy że jednym z donatorów stowarzyszenia jest Fundacja Batorego, a o doniesieniu jako pierwsza poinformowała „Gazeta Wyborcza”, przy wtórze „Faktów” TVN. Obstawiam, że doniesienia by nie było, gdyby nie drobny szczegół.Otóż pierwszy raz od wielu lat ze współorganizowania i transmitowania plenerowej imprezy sylwestrowej zrezygnował TVN, oddając siłą rzeczy pole TVP i Polsatowi. W efekcie po euforii, którą wywołało prezydenckie veto wobec „lex TVN”, na Wiertniczą spadł kubeł zimnej wody, gdy 1 stycznia TVP i Polsat triumfalnie ogłosiły, że oglądalność sylwestrowo-noworocznych koncertów na ich antenach wyniosła odpowiednio 6 i 4 mln widzów (w TVP chwilami dobijała nawet do 8 mln). Nawet nie ma co pytać, ile osób oglądało w tym samym czasie produkty „największej amerykańskiej inwestycji w Polsce”, bo liczba, jaka by się pojawiła w tym zestawieniu, trąciłaby mizerią.

Czy zatem doniesienie do prokuratury to aby nie zamysł zdyskredytowania bezsprzecznego sukcesu TVP, którym była kilkumilionowa frekwencja przez telewizorami? Bo przecież jakoś nikt nie dostrzega, że sylwester odbywał się na wolnym powietrzu, a konferansjerzy do znudzenia apelowali o zakładanie maseczek. Przy okazji wszyscy dziwnym trafem zapomnieli, że parę tygodni wcześniej porównywalna rzesza ludzi co w Zakopanem zgromadziła się w Warszawie na manifestacji w obronie Polski w Unii Europejskiej. I większość uczestników tego zgromadzenia też nie miała maseczek. Jednak organizacja „Hejt Stop” nie raczyła tego dostrzec, zaś wszystkie opozycyjne wobec rządu media, zachwycone demonstracją, nawet nie zająknęły się na temat jakichś covidowych zagrożeń. Fakt, nie było tam ani Maryli Rodowicz, ani Zenka Martyniuka, ale przecież byli inni utalentowani artyści – Tusk, Trzaskowski czy Arłukowicz.

Oburzenie na Czerskiej wywołał także występ w Zakopanem Jasona Derulo, a szczególnie zawierający niecenzuralne słowa (po angielsku!) tekst jego piosenki „Talk Dirty”. Jeśli, zdaniem czujnej redaktor Anny S. Dębowskiej, dzieci w wieku lat dwunastu wyłowiły z utworu treści dla nich nieodpowiednie, to może to świadczyć wyłącznie o sukcesie ministra Czarnka oraz wielkim triumfie rodzimego systemu edukacji, który w znajomości języka Szekspira (no, może w tym przypadku bardziej Henry’ego Millera) wywindował uczniów podstawówki co najmniej do poziomu B2 FCE. 

Poniekąd rozumiem frustracje TVN. Podebranie publicznej telewizji transmisji Pucharu Świata w skokach narciarskich nie przyniosło spodziewanego efektu, bo nasi skaczą w tym sezonie niczym reprezentanci Ugandy, a polskich kibiców nie rajcują długie loty Eisenbichlera. Rozumiem też frustracje „Gazety Wyborczej” , gdzie najważniejszym tematem roku 2021 była… wojna z zarządem własnej spółki. Oczywiście można nie lubić disco polo, można się też zżymać, że znów Maryla i znów Thomas Anders, że jak sylwester w górach, to po raz kolejny przynudzać będą Golcowie i Karpiel-Bułecka. Ale zawsze też można zaszachować przeciwników z TVP mocną alternatywą. Tyle że jeśli się oddaje sylwestra walkowerem, to faktycznie pozostają tylko frustracje.   

Radosław Gajda – bezpartyjny woj. łódzkie

Podobne wpisy