Z Krzysztofem Brzezińskim, wójtem gminy Puławy w latach 2010-21 rozmawia Łukasz Perzyna.

 

– Gdy w 2018 r. mieszkańcy po raz trzeci wybrali Pana wójtem miał Pan prawo sądzić, że będzie Pan nim przez pięć lat, bo właśnie zaczęła obowiązywać pięcioletnia kadencja w samorządzie terytorialnym?

– Oczywiście, że tak, tym bardziej, że już w pierwszej turze zagłosowało na mnie 61 proc mieszkańców a poprzednio zostałem przez nich wybrany w 2010 i 2014 r.

– Jaki jest dzisiaj Pana status?

– Mój mandat został wygaszony, w połowie mojej trzeciej kadencji, jak sam Pan zauważył. To skutek wyroku skazującego mnie na karę grzywny. Sprawa pochodzi z maja 2014 r. i gdyby wyrok zapadł wcześniej stałoby się inaczej – bo dopiero w 2019 r. weszły w życie nowe przepisy, że wójt skazany prawomocnym wyrokiem traci mandat. Tymczasem w jednym momencie straciłem wszystko. Nawet nie dostałem żadnej odprawy!

– Z tego co wiem, w grę nie wchodzi żadna korupcja, poświadczenie nieprawdy, czyli coś co można uznać za zgodne z intencją ustawodawcy w kwestii tego przepisu? Niech Pan przybliży, czego sprawa dotyczy?

– W maju 2014 r. u mnie w gminie Puławy zostały odnotowane największe od 143 lat opady: nie muszę wskazywać, co to dla nas oznaczało. Zarzucono mi bezczynność w tej kwestii – konkretnie oskarżyciele posiłkowi i pani prokurator: mnie, społecznikowi, kilka razy wskazywanemu na to stanowisko przez ludzi. W praktyce przedmiot sprawy przedstawia się tak, że jest niewielka rzeczka, dzika, nie kontrolowana i nie wpisana do żadnych rejestrów. Zarząd Melioracji Wodnej – dziś są to Wody Polskie – nic przy niej nie robił. Wszystko tam było zamulone. Przy tak ogromnych największych od ponad stulecia opadach woda zgromadziła się na polu. Państwowa Straż Pożarna z Puław odmówiła mieszkańcom interwencji. Strażacy z PSP Puławy stwierdzili, że to wójt powinien coś zrobić. Ale przecież to nie wójt zawinił, że woda stoi na polu. Profesorowie z SGGW wydali potem ekspertyzę, że kiedykolwiek i w jaki sposób wójt by do akcji wkroczył – wody i tak byłoby wokół za dużo i rzeczka Klikawka (rów melioracyjny) nie pomieściłaby opadów w swym korycie! Musiała więc wylać! Zostały dokonane w tym temacie matematyczne obliczenia! Ale sąd i tak dopatrzył się braku działania z mojej strony. W praktyce jest tak, że to teren zalewowy, nikt nie powinien się tam budować, tyle że często się tego nie przestrzega. Należy dodać, że nikt z ludzi nie ucierpiał, a podtopienia dotyczyły tylko małej części upraw rolnych! Sytuacja ta miały miejsce w maju 2014 r, niedługo przed wyborami samorządowymi. Była wiceminister rolnictwa startowała w tej gminie, wiem, że podburzano ludzi, żeby się skarżyli i szli do sądu. Gdyby wyrok zapadł przed lutym 2019 r. nic by się nie działo, ale ponieważ zapadł później straciłem mandat. Nie ukrywam, że czuję się ofiarą absurdu. Dodam, że jeden z wyroków prawomocnych sądu odwoławczego w Lublinie był uniewinniający! Pani prokurator i oskarżyciele posiłkowi złożyli kasację do sądu najwyższego!

– Co dalej?

– Wyroku nikt już nie może zweryfikować. Brak środka odwoławczego. W dodatku przez rok nie mogę pracować w zawodach wymagających niekaralności, a jestem nauczycielem i muzykiem, przez 20 lat byłem dyrektorem szkoły muzycznej w Austrii, teraz zaś w praktyce…. mogę iść do zamiatania ulic…

– W jakim stanie zostawia Pan gminę? 

– Gmina pięknie prosperuje: zero długów. Tym bardziej przykre okazuje się to, że jednym posunięciem niszczy się człowieka zasłużonego dla Austrii i Polski! Za wybitne osiągnięcia międzynarodowe zostałem odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP i uzyskałem ponad 40 odznaczeń polskich, austriackich oraz innych znaczących wyróżnień! Mieszkańcy wybierali mnie trzykrotnie, ostatnio o czym była już mowa – w pierwszej turze. Od 2010 r. rozbudowałem tu dwie szkoły wraz z salami widowiskowo-sportowymi. Lata na to czekały. Nie zamknąłem żadnej szkoły wiejskiej. Wszystkie są piękne i systematycznie remontowane z wykorzystaniem środków zewnętrznych. O mojej owocnej działalności świadczą liczne certyfikaty i wyróżnienia: Gmina na Piątkę, Gmina na Szóstkę, Eurogmina, Przyjazny Urząd – ten ostatni tytuł polega na tym, że przyznaje się go, gdy w gminie pojawia się tajemniczy klient i nie ujawniając incognito stwierdza, że wszystko działa w porządku. Mój dorobek to także kilkadziesiąt placów zabaw, kilkanaście siłowni napowietrznych, szlak ornitologiczny i szlaki konne – co do tych ostatnich przyzna Pan zapewne, że nie w każdej gminie się znajdują. Za moich rządów rozbudowano i unowocześniono ujęcia wody w Górze Puławskiej i Gołębiu. Zainicjowałem budowę nowoczesnego stadionu sportowego w Gołębiu, jeszcze w tym roku zostanie otwarty, na miejscu są trybuny, oświetlenie, sala konferencyjna a budowa trwała raptem dwa lata. Stałem się nie tylko twórcą i pomysłodawcą Święta Truskawki, ale postarałem się o to, żeby ministerstwo rolnictwa wpisało truskawkę z Gminy Puławy na listę produktów tradycyjnych. Wydajemy kwartalnik “Kurier Gminy Puławy”. Gmina zyskała nawet swój herb, hymn oraz logo „owocnie nad Wisłą”. Wybudowaliśmy dziesiątki kilometrów dróg, zakupiliśmy kilka nowych samochodów strażackich i dbamy o miejsca pamięci. Jako jedyna gmina w powiecie puławskim notuje dodatni przyrost naturalny, co jak mi się wydaje świadczy o niezłej jakości życia tutaj.

– Co może Pan jeszcze zrobić w swojej sprawie choćby po to, żeby gmina była rządzona… zgodnie z decyzją podjętą przez jej mieszkańców dwa i pół roku temu?

– Wystąpiłem o ułaskawienie do prezydenta Andrzeja Dudy, wsparli moją prośbę niezależni samorządowcy, którym bardzo jestem za to wdzięczny. Jednak nowe wybory w gminie zaplanowano już na 20 czerwca, więc decyzja musiałaby zapaść szybko.

Ostatnie wiadomości: